Blog ten powstał m.in. po to, aby pomóc mi w pisaniu pracy magisterskiej, której główną częścią było utworzenie serwisu społecznościowego czasnarower.pl. W końcu przyszedł ten czas, kiedy trzeba było zająć się redagowaniem pracy, a następnie przystąpić do obrony. Akurat tak się złożyło, że termin wypadł na 10 lipca, a więc w samym środku kalendarza wyścigów
Ale wyścigów się nie odpuszcza, bo sprawiają za dużo frajdy.
Weekend w Krakowie z Bike Maratonem
Ten weekend poprzedzał moją obronę i wyjazd na wyścig okazał się idealnym “odstresowywaczem”. Przyznam się, że już powoli zaczął mnie ogarniać niepokój przed tym ważnym dniem obrony – prezentacji owocu mojej półrocznej pracy, już nawet w snach pojawiała się komisja egzaminacyjna…
Wypad do Krakowa, adrenalina, emocje związane ze świetnym wyścigiem po krakowskich ścieżkach skutecznie mnie uspokoiły i pozwoliły zapomnieć o wszelkich codziennych sprawach. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie trasa, wcale nie było płasko i zresztą bardzo dobrze, bo w końcu jeździmy na rowerach górskich. Kilka fajnych zjazdów i podjazdów, nie zabrakło błotka w wąwozach i oczywiście moja ukochana trawa na Błoniach. Więcej możecie poczytać w krótkiej relacji.
Czwartek pod znakiem obrony
Pół roku pracy w końcu trzeba było zaprezentować w 20 minut… potem kilka pytań o serwis i ostatnia część, najtrudniejsza – pytania z trzech przedmiotów studiów.
Komisja doceniła serwis, moja wiedza z całych studiów okazała się wystarczająca… aby otrzymać gratulacje ukończenia studiów. Pięć lat nie poszło na marne, szczególnie ten ostatni semestr intensywnej pracy nad serwisem “Czas na rower!”.
Serwis, który aktualnie działa pod adresem czasnarower.pl jest cały czas na etapie rozwoju, w planach jest mnóstwo ciekawych ulepszeń, dodatków, ale na wszystko trzeba czasu. Cieszy mnie to, że jest zainteresowanie serwisem, że rejestrują się kolejni użytkownicy, bowiem to daje mi podstawy ku temu, aby dalej poświęcać swój czas i pracować nad rozwojem.
Wakacyjny Wałbrzych
To już wakacje, koniec mojej edukacji, koniec z egzaminami, koniec z niezrozumiałymi wzorami i matematycznymi krzaczkami… W końcu bez żadnych stresów można było wyskoczyć na kolejny wyścig.
Tym razem ciekawą propozycją był Wałbrzych, gdzie przy okazji na dystansie GIGA organizowane były Mistrzostwa Polski w Maratonie MTB. Właściwie to MEGA biegło tą samą trasą, tyle że obejmowało jedną pętlę. Przyznam, że jak na taką rangę zawodów, to nie była to szczególnie wymagająca trasa. Podjazd na Trójgarb był niemalże identyczny jak na maratonie w Boguszowie-Gorcach, a pozostała część trasy to niewielkie podjazdy i dużo po prostej z trochę taką cross-country’ową końcówką po parku. Ale ja nie narzekam, błotko było piękne, nogi trochę nie chciały się rozkręcić i pierwsza godzinka to była walka ze sobą, a potem na długim podjeździe w końcu udało się złapać rytm… Więcej o wyścigu w artykule – Mistrzostwa Polski w maratonie MTB w Wałbrzychu okiem uczestnika.


Gratulacje pani magister!!!